n
f o
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
[ INFO: ENG ] ~~~~~~~~~~~~~~~~~
When
the day is boring and you do not want to be bored – you badly
need this particular disc to change your spirits from bad
into cheerful ones. There’s not so many rockabilly performers
in Ukraine whose creative activity is so much stuffed with
Ukrainian pepper that you get full of it over head and ears.
OT VINTA! is a good example of such a group. But for all that,
rockabilly itself is the music which is Western, that is,
American by its nature. And it is more pleasant when it acquires
a new interesting colorings. This album is a real whirligig
which does not allow anybody just to sit still and to spit
out of the window. It makes you move and I think, it is for
better…
As
the history shows in general, and the experience of this group
in particular, rock'n'roll is simply an inexhaustible source
of energy and inspiration. In case it turns into rockabilly,
its energy grows up to almost unmanageable size. And if musicians
are not able to cope with all this, then a listener has nothing
to do but to raise his hands up and to throw them far away,
as well as the rest of his perishable body, so that it would
not interfere with swimming freely in this flow. The brain,
after all, is also thrown to dump. Because if the music itself
does not knock you down, then the lyrics will kill you completely.
That’s the very reason why you are not surprised during the
rockabilly concerts when you step over bodies which are almost
unable to move, but only quietly shiver in convulsions keeping
rhythm with music. Properly speaking, at that time your body
is in the same state (if you haven’t come to the concert in
earplugs), but you yourself are not a body. Here an incredible
plus of a human construction lies. So, my friend, make use
till there is the chance. By the way, since everything mentioned
above has a direct relation to this album, you may use this
chance right now. Be happy!
The band
"OT VINTA!" got together in 1994 in Rivne, Western
Ukraine. The styles their music is closest to are rockabilly
and psychobilly. From the very start, "OT VINTA!"
sang in Ukrainian. That was pretty unique back then, given
that most rockabilly and psychobilly bands the world over
- Ukraine included - sang in English, thinking that no other
language was good for the style. But the guys from Rivne broke
the mould and what is more, started a style of their own,
called ukrabilly – an energetic blend of rock-n-roll drive
with surf, blues and country tunes, flavored with Ukrainian
folk music. Another interesting thing about the band is that
instead of the unwieldy double bass "OT VINTA!"
uses the kozabass, a traditional Ukrainian instrument. No
one else has been known to use the kozabass in rock.
In 1994-99,
"OT VINTA!" toured all over Ukraine, performing
in clubs and at open-air venues. Their first recorded songs
appeared in the compilation "The First Ukrainian Rockabilly
Front", where "OT VINTA!" was the only band
singing in Ukrainian. The song "You said we were going
to listen to some rockabilly on Sunday" became a hit
both in Ukraine and Russia.
1999 saw
the band’s first concert in Moscow, Russia. The same year,
"OT VINTA!" was named Ukraine’s best rock-group
at "This Season’s Pearls" music festival. Next year,
the band made its first trip to Poland to play gigs in Warsaw
and to perform at the folk & rock festival. Now OT VINTA!
is the best known Ukrainian band at the music market in Poland.
"OT VINTA!" toured more actively at home and abroad,
and today the band is fairly popular in Ukraine, Lithuania,
Poland, and Russia for its club performances and festival
appearances.
The band’s
discography includes two albums - "Dryg-Tyn-Dymba"
(2002), "Darma ya nayivsya tsybuli" ("Shouldn’t
have eaten so many onions") (2005), and a few tracks
which appeared in compilations, such as "The First Ukrainian
Rockabilly Front" (1998), "Psychobilly Night"
(2003/2004, Poland), "Aloha from East Europe" (2004,
Russia).
3d OT
VINTA!'s album "Poperedu!" will be released 6th
of December (Day of Ukrainian Army :)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
[ INFO: POL ] ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
OT-VINTA! to kapela z kręgu -billy,
ale ani to czyste psycho-, ani też rockabilly. Bez dwóch zdań
jest to Ukrabilly !!! I to jak totalnie odlotowe
i optymistyczne! Przy Ot Vincie nie ma mowy o złym nastroju.
Ukra-Country-Punko-Billy na najwyższych obrotach!
To solidna dawka ukrabilly, czyli lekko upraszczając,
ukraińskiej odmiany
ska/rockabilly. Nie ma tu fryzur a la Elvis ale za to jest
sporo country'owo-rock'n'rollowo brzmiących gitar, niewielka
domieszka folku rodem ze stepów Ukrainy. Jest tu oczywiście
(a właściwie przede wszystkim)
sporo prostego rock'n'rollowego czadu, wykrzyczanych wokali,
trochę
przepisowego dla rockabilly wygłupu (kichnięcia, kaszlnięcia,
prześmiewcze
głosiki, lekko barowy humorek i tak dalej.
Ot-Vinta kojarzy się trochę
z
dokonaniami Toy Dollz - oczywiście w wersji ukraińskiej.
Ale z całą
specyfiką tego kraju i trochę cięższe i ostrzejsze zagranie
niż u toydollsów.
Z ciekawostek - basista Ot-Vinty konsekwentnie gra na kozabasie,
zamiast typowej gitarze basowej - czyli na nietypowym dla
rockabilly instrumencie będącym mieszanką banjo, kontrabasu
i gitary basowej (instrumenty podobne do kozabasu są w folkowym
użyciu np. na Kaszubach).
Ot-Vinta z wielkim sukcesem
zagrali kilka tras w Polsce, m.in. występowali
podczas akcji popierającej Pomarańczową Rewolucję w Warszawie
("Kijów-Warszawa-wspólna sprawa") i Lublinie.
www.gaz-eta.vivo.pl
V.Ziutek
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ot-Vinta "Darma ja najwsia
cybuli", CD, Atlantik, 2005
Muzyka Ot-Vinty już dawno zyskała sobie miano
ukrabilly czyli ukraińskiej odmiany rockabilly - połączenia
rockabilly, folku i niewielkiej domieszki hardcore'a. Chociaż
na samym początku zespół zaskoczył - nastrojowy flecik, delikatna,
wręcz balladowa folkowa nuta (notabene - tytułowy kawałek!)
i gdy me oczy (i uszy) ledwo otrząsnęły się ze zdumienia jeszcze
w tym samym kawałku Ot-Vinta dała czadziku z jakiego była
mi znana wcześniej. Dalsze granie to już klasyczne, rockabilly'owe
"elvisowe" wokale ze sporym poczuciem humoru - już
tytuły mówią same za siebie, vide: "U poli kraj sieła",
"Bajkier bez hołowy", "Cziempionka po sztowchanniu
u trolejbusach" i tak dalej - i tak zwanego klimaciku.
To dalej stara, dobra Ot-Vinta - a płyta jako całość jest
trochę bardziej melodyjna - z przewagą wesołego rock'n'rolla
oraz elementów folka i bluesa nad hardcore'm w czternastu
kawałkach - niż poprzednia mimo, że czadu nie brakuje. Bardzo
zacna płytka, szkoda tylko, że gra komputerowa "Chriuk-n-roll"
dodana wg opisu jako bonusik nie chciała się odpalić - ale
muzyka wszak najważniejsza ;-)
www.gaz-eta.vivo.pl
V.Ziutek
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Odświeżający powiew Wschodu
Powstały
w 1993 roku w Równem na Ukrainie kwartet Ot Vinta za sprawą
lidera i entuzjasty muzyki lat 50-tych - Jurija Zurawela,
pomimo wielu sukcesów na ukraińskiej i rosyjskiej scenie niezależnej,
w swej dyskografii może poszczycić się niniejszym i jedynym
jak dotąd, albumem nagranym w 2003 roku - na przełomie maja
i czerwca b.r. spodziewana jst nowa płyta zespołu i tego faktu
nie można przeoczyć. Zupełnie nie znany w Polsce zespół, pomimo
iż gościł w naszym kraju na komcertach w 2001 i 2003, a także
w tym roku na przełomie maja i czerwca, zasługuje na prezentację.
Szaleni
chłopcy z Ukrainy, którzy po prostu uwielbiają muzykować,
swą prostolinijnością rozwalają pozory gwiazdorstwa, na które
co raz częściej miewa zakusy scena rockowa. Zabawna kompilacja
dowcipnych tekstów z korzenną tradycją radosnego punk rocka
działa niezwykle odświeżająco, dzięki czystej i prostej słowiańskiej
wrażliwości. Ot Vinta to świetni i utalentowani instrumentaliści,
zaś sam album pełen szaleństwa i dynamizmu niesie z sobą pierwiastek
muzycznego przedstawienia, które sprawia, że każdy utwór jest
dowcipnie zagraną i opowiedzianą historią.
Dryhtyndymba
wymusza prostą konkluzję: wyczad, pazur, zawodowstwo. Zaczepny
wokal i zawadiacki charakter tej muzyki czynią album oryginalnym.
Wirtuozeria w rytmie rockabilly-punka, razem z urokiem ukraińskiego
języka sprawiają, że mamy wystarczający powód do wstydu przyznając
się do nieznajomości Takiej grupy. Czas otworzyć swą muzyczną
wrażliwość na Wschód, nim zrobi to ktoś inny, okrzykując perły
Wschodu gwiazdami.
Po tegorocznej
trasie koncertowej Ot Vinty należy już tylko niecierpliwie
oczekiwać na najnowszy album, który ma sią ukazać niebawem.
Recenzja
powstała dla tygodnika Panorama
Izabela
"Iza( )el" Larisz